"...W życiu Cosików sens jest pojęciem abstrakcyjnym jednak nasza Cosik była z tych co wierzą we wszystko. Coś ostrożnie weszła do kuchni i cicho nastawiła wodę na kawę. Jest wielką tajemnicą Cosi, że czasem sprzęty kuchenne, odkurzacze itp. rzeczy podstępnie atakują te miłe istoty. Gdy w końcu nasza przyjaciółka wydostała się z kuchni i wygodnie rozsiadła w fotelu ze zdumieniem odkryła, ze jest głodna. Cosik odszukała szafę i opróżniła ją całkowicie w poszukiwaniu swojej najlepszej sukienki. Oczywiście nie znalazła jej więc nałożyła byle co. W byle czym Cosik wyglądała pięknie. Jeszcze makijaż wojenny i Coś była gotowa do łowów. Jej pierwszą tego dnia ofiarą był niewinny młody mężczyzna. Zabiła go wzrokiem i zaciągnęła ofiarę do domu. Konsumpcja szła jej jakoś wolno, może to przez te żylaste muskuły?..."

fragment opowiadanka "Jeden dzień z życia Cosia"

"...Coś uważnie przyjrzała się różnym wskaźnikom przed sobą i westchnęła. Co za człowiek to wymyślił? Przecież tego się nie da zapamiętać. Przez ostatni rok znajomy już mechanik zdołał nauczyć ją gdzie się odczytuje prędkość, ale i to na niewiele się zdało. Co z tego że wie jaka jest prędkość jak nie może nic z nią zrobić. A te wajchy obok - głupi pomysł umieszczać to tak blisko siedzenia. Coś nigdy tego nie używała kierując się zasadą "Jak nie dotknę to nie zniszczę."
Brumbruś wymusił właśnie pierszeństwo na tramwaju i wjeżdżał na skrzyżowanie, gdy nagle światła zmieniły się z pomarańczowych na czerwone. Zdenerwowana Coś puściła kierownicę i zaczęła dwoma rączkami zaciągać hamulec ręczny. Przecież się nie rozdwoi. Udało się jej gdy już oparła się maską o zderzak samochodu z naprzeciwka. Wyjęła instrukcję obsługi i zaczęła wertować kartki w poszukiwaniu rozdziału Rozmowa z innym kierowcą..."

fragment opowiadanka "Coś na drodze"

Opowiadanka o cosiach.zip [29.6 KB]